Co ze sobą zabrać na wycieczki za miasto
Poniższe zestawienie to spis rzeczy, które podróżują przeważnie razem ze mną na wycieczki za miasto powyżej 100km., każdy zapewne po paru wyjazdach już wie co ze sobą zabrać i stworzy swój własny spis, jednak być może początkującym "podróżnikom" przyda się kilka moich wskazówek.
Narzędzia i części zapasowe:- klucze - zabieram ze sobą klucze 8, 10, 13 i 15, akurat te mi są potrzebne by odkręcić każdą śrubkę w rowerze,
- klucze imbusowe - mi wystarczają trzy 4, 5 i 6,
- śrubokręty - płaski i krzyżakowy, mam ze sobą, lecz jeszcze mi się nie zdażyło by ich użyć,
- klucz do nypli - ja akurat do wypadów za miasto nie zabieram,
- rozkuwacz do łańcucha - warto mieć ze sobą, jeżeli nie zabierzemy ze sobą i pęknie nam łańcuch gdzieś w lesie, to mamy zamiast roweru hulajnogę,
- zapasowa dętka - podstawa w czasie każdego wyjazdu, ja po zakupie opon Schwalbe Marathon zapomniałem jak się ją zmienia,
- łyżki do opon - nic nie ważą a dużo ułatwiają,
- pompka - co nam po zapasowej dętce jak nie mamy ze sobą pompki,
- rękawiczki - warto zabrać lekkie bawełniane rękawiczki, w razie awarii po wykonanej naprawie bułka smakuje lepiej w czystych rękach.
- jedzenie - zazwyczaj wystarcza kilka batoników typu lion, mars, snickers, jeżeli trasa jest dłuższa to jeszcze zabieram jakąś czekoladę i chałwę, dla odmiany po tych słodkościach warto mieć jeszcze ze soba jakąś bułę, oraz kilka bananów, bardzo przydatne w przypadku nagłego osłabienia.
- picie - podstawa to pić często, nawet wtedy gdy się nam nie chce, ja mam ze sobą zawsze dwa bidony, jeden 0,5l. i 1l., oba wypełnione czystą wodą mineralną, jeżeli jest bardzo ciepło i jadę trochę dalej to zabieram jeszcze 1,5l. butelkę wody mineralnej do tylnej sakwy, ale przecież jeżeli nie zapuszczamy się w jakieś dzikie pustkowia, to zawsze możemy po drodze uzupełnić w jakimś sklepie nasz prowiant.
- koszulka - w ciepłe dni wystarcza koszulka kolarska z krótkim rękawem, jeżeli zamierzamy wrócić wieczorem można zabrać jakąś bluzę z długim rękawem.
- spodenki - koniecznie kolarskie z pampersem, nie wyobrażam sobie już jazdy na rowerze w koszulce bawełnianej i zwykłych spodenkach, no chyba że do kiosku po gazetę,
- kurtka - w chłodniejsze dni jeżeli wybieramy się w jakąś dłuższą trasę, należy zabrać jakąś lekką oddychającą kurtkę typu windstoper,
- rękawiczki - kwestia gustu, jeżeli maja miękkie poduszki na spodzie, to zawsze trochę chronią przed drganiami przenoszonymi z kierownicy, czasami dłuższa jazda na rowerze bez amortyzatora po naszych drogach daje mocno w kość,
- kurtka przeciwdeszczowa - czasami w razie małego deszczu się przydaje, w przypadku dłuższej jazdy podczas ulewy i tak będziemy mokrzy, ale od środka,
- ochraniacze przeciwdeszczowe na buty- jak ktoś nie lubi pedałować w mokrych butach, to są 2 wyjścia, 1-sze to oryginalne ochraniacze, ale kosztują nie mało, 2-gie to sandały, ewentualnie jeszcze wariant minimalistyczny a mianowicie ochraniacze typu "biedronka" są to zwykłe worki foliowe, które zakłada się na buty, od góry trzeba zakleić taśmą klejącą, na dole nie robić żadnej dziury na bloki spd, tylko normalnie się wpiąć przez worek, sposób sprawdzony i skuteczny.
- oświetlenie - lampka przednia i tylna jest potrzebna żeby być zgodnym z kodeksem drogowym, ja jescze mam ze sobą dodatkową przednią lampkę z silnym strumieniem światła, którą dołączam gdy mnie zastanie zmierzch, a mam do przejechania jakiś ciemny leśny odcinek trasy,
- dzwonek - czasami przydatny na jakieś zawalidrogi na ścieżkach rowerowych, czy w parkach.
- licznik - dość istotny, wyraźnie zwiększa frajdę z jazdy na rowerze, dla mnie to jedna z ważniejszych rzeczy, jestem maniakiem dużej ilości różnych funkcjii, lubię po skończonej trasie analizować wszystkie zapisane parametry,
- odblaski - powinny być zamontowane na każdym rowerze, szczególnie z tyłu, nasze bezpieczeństwo jest przecież najważniejsze, a nawet najmniejszy odblask jest dużo bardziej widoczny przez kierowców, niż jakaś "mrygająca" lampka ze zdechniętymi bateriami.
- aparat fotograficzny - nie musi to być jakiś super sprzęt, wystarczy zwykły "idiot-aparat", w razie jakiejś wywrotki nie będzie go żal, a fajnie jest później w zimowe wieczory obejrzeć nasze eskapady,
- zapięcie do roweru - w razie konieczności zrobienia zakupów nie musimy się bać o swój rower
Może ktoś powiedzieć po co wozić ze sobą tyle rzeczy, ja
jednak nie lubię być zaskoczony jakąś nieprzewidzianą sytuacją 150 km.
od domu i stosuję się do powiedzenia, że "lepiej nosić niż się prosić".